TYGO#DNIÓWKA: #ŚNIEG

#ŚNIEG to temat pierwszej odsłony cyklu TYGO#DNIÓWKA - siedmiodniowego przeglądu dzieł i "dziełek" popkultury ze wspólnym motywem przewodnim. Jak zwykle: subiektywnie, kawałek po kawałku.


Dzień 1: Epoka lodowcowa

"Epoka lodowcowa" okazała się tak wielkim hitem 2002 roku, że powstały już cztery sequele. Najnowszy, „Epoka lodowcowa 5: Mocne uderzenie”, miał światową premierę 30 czerwca.

Moim zdaniem żadna z kontynuacji nie dorasta do pięt jedynce, choć przyznać muszę, że każdy epizod ze Scratem desperacko goniącym za żołędziem jest małym dziełem sztuki. Najnowszy również. Zresztą sami zobaczcie.


Dzień 2: Guano Apes „Lords of the Boards”

Hymn snowboardzistów oraz hit 1998 roku. I nie zestarzał się do dzisiaj. Odpowiedzialna za niego niemiecka grupa działa z przerwami do chwili obecnej - ich ostatni album, „Offline”, ukazał się półtora roku temu. Takich przebojów, jak "LOTB", na nim nie znajdziecie, ale warto zapoznać się choćby z przyzwoitym „Close to the Sun”.
 
Guano Apes "Lords of the Boards"

Guano Apes "Close to the Sun"

Dzień 3: Misery

Z filmami na podstawie twórczości Stephena Kinga jest jak z jego książkami. Istnieje wiele dobrych, ale popełniono też całą masę strasznych gniotów. „Misery” zalicza się do tej pierwszej grupy. 

Niezorientowanym w fabule spieszę z krótkim wprowadzeniem. Podczas zamieci śnieżnej wypadkowi ulega autor poczytnej serii książek. Od śmierci ratuje go zagorzała fanka jego twórczości, która przyjmuje go pod swój dach na długotrwałą i bolesną rekonwalescencję…

Adaptacja ma już ponad 25 lat, ale wciąż ogląda się ją w napięciu i z dużym zainteresowaniem. Na pewno niemała w tym zasługa wcielającej się w rolę psychotycznej fanki Kathy Bates. To jedna z najbardziej przekonujących ról, jakie miałem okazję oglądać. Bates została za nią nagrodzona między innymi Oscarem i Złotym Globem.

Jeśli ktoś z Was jeszcze nie widział filmu, a nie do końca czuje się zachęcony, polecam zwiastun. Tylko ostrzegam: po 50. sekundzie mocne spojlery!
 


Dzień 4: Johan Theorin "Nocna zamieć"

Większość czytelników skandynawski kryminał kojarzy z takimi pisarzami, jak Henning Mankell, Stieg Larsson czy Camilla Läckberg. Lista doskonałych autorów północnej intrygi jest jednak znacznie dłuższa. Ja do ścisłej czołówki z pewnością zaliczyłbym Johana Theorina. Ten szwedzki pisarz i dziennikarz zaistniał głównie kwartetem olandzkim. Akcja każdej powieści tego cyklu rozgrywa w ciągu innej pory roku. Moim faworytem z tej czwórki jest zimowa „Nocna zamieć”.

Charakterystyczne dla szwedzkiego kryminału niespieszną akcję i bogaty rys socjologiczny Theorin wzbogacił w książce sporą dawką atmosfery grozy, która lepi się do czytelnika z każdym połykanym rozdziałem bardziej i bardziej...

Zainteresowanych szkicem fabuły odsyłam do opisu na stronie wydawcy. Wielbicieli kryminału zachęcam jednak do lektury powieści bez zbędnego zagłębiania się w spojlery.

Johan Theorin "Nocna Zamieć"

Dzień 5: Lily & the Snowman

Po obejrzeniu tego krótkiego filmu znowu zachciało mi się ulepić bałwana, jak za dawnych czasów :-)

 

Kreskówka powstała w celach promocyjnych amerykańskiej sieci kinowej Cineplex, chociaż gdyby nie logotyp na końcu filmu, nikt by się tego nie domyślił. To po prostu sympatyczny filmik dla dużych i małych.

Nie byłbym sobą, gdybym nie zwrócił uwagi na pewien fakt: w piosence towarzyszącej animacji czułe ucho rozpozna cover utworu Genesis „Follow You, Follow Me” z 1978 roku.


Genesis "Follow You, Follow Me"


 Cover w całości: Vapor feat. Adaline – Follow You Follow Me

Która wersja lepsza?

Dzień 6: Snow „Informer”

Co prawda kanadyjski muzyk Snow ma tyle wspólnego ze śniegiem, co Lady Gaga z Gagarinem… ale nie potrafiłem sobie odmówić czegoś cieplejszego na weekend :-)

 
 Snow "Informer"

A letni klimat czuć od tej piosenki na kilometr, pomimo że została wydana na singlu w styczniu (1993). „Informer” zdobył czołówki światowych list przebojów, chociaż nieliczni rozumieli, o czym ten koleś śpiewa. Nic dziwnego, bo śpiewa w patois, jamajskiej odmianie angielskiego. Po krótkim czasie dodano do teledysku napisy i w ten sposób jamajscy ignoranci zostali usatysfakcjonowani. Większych sukcesów Darrin Kenneth O'Brien (bo tak się naprawdę nazywa) później nie odniósł, choć do dzisiaj nagrywa, pozostając wiernym jamajskiej stylistyce.

Poniżej kilka jutjubowych ciekawostek.

Ostatni teledysk z 2014: Snow feat. Mykal Rose „Shame”:


Cover „Informer”: Arash feat. Aneela „Chori Chori”:


Parodia: Jim Carrey „Imposter”:


Dzień 7: Snowpiercer

Na koniec śnieżnego tygodnia - mroźny koniec świata. W pociągu pędzącym przed siebie z niedobitkami ludzkości po katastrofie ekologicznej…



"Snowpiercer" to przede wszystkim gwiazdorska obsada: Tilda Swinton, John Hurt, Chris Evans, Octavia Spencer, Ed Harris... Szczególnie świetna jest Tilda Swinton, która stworzyła dziwaczną, odrażającą, a mimo to przekonującą postać.

Nie każdemu film się spodoba. Jeśli potraficie sobie wyobrazić połączenie klimatu "Metro 2033" z groteską filmów Tima Burtona, to „Snowpiercer” dobrze się w to wyobrażenie wpasowuje. Lubicie realizm stworzonego świata? W takim razie seans możecie sobie odpuścić, bo ten film to bardziej przypowieść o ludzkości, niż logiczna i prawdopodobna historia. Jeżeli natomiast interesuje Was zabawa formą, piękna scenografia i świetne aktorstwo, to włączcie i chłońcie.