"Dziewczyny, które zabiły Chloe", kryminał nieoczywisty

"Dziewczyny, które zabiły Chloe" @ Kęs Qultury


Wspominałem już, że poza kilkoma wyjątkami, nie darzę twórczości Stephena Kinga wielką miłością. Dlatego kiedy jego rekomendacja pojawia się na okładce jakiejś książki, nie traktuję tego jako gwarancji udanej lektury. Jeśli jednak obok widnieje laur zwycięzcy nagrody Edgara Allana Poe, to przejść obok niej jest mi zdecydowanie trudniej. Tak więc sięgnąłem po „Dziewczyny, które zabiły Chloe” i przeczytałem.


Nie obawiajcie się ani klasycznej rozwlekłej recenzji, ani szczegółowego streszczenia fabuły (słowo „kęs” w nazwie do czegoś zobowiązuje). Przeczytajcie krótką opinię, a będziecie wiedzieć, czy warto sięgnąć po tę książkę.

Debiut powieściowy pisarki występującej pod pseudonimem Alex Marwood to nie klasyczny kryminał, bo zagadka, kto zabił, nie jest w nim najważniejsza. Oczywiście, mamy tutaj seryjnego mordercę o nieznanej tożsamości, ale kluczowym wątkiem jest morderstwo, a właściwie skutki morderstwa, którego sprawczynie są nam doskonale znane; zresztą wyjawia nam to w niezbyt subtelny sposób już polski tytuł książki. Jest to więc bardziej powieść obyczajowa, psychologiczna, bo przedstawiając losy głównych bohaterek, konfrontuje nas z niewygodnymi prawdami o ludzkiej naturze.

Jako społeczeństwo nie jesteśmy zbyt lotni. Oceniamy wydarzenia tak, jak wyglądają na pierwszy rzut oka, bez zagłębiania się w szczegóły, które pozwoliłyby dodać trochę odcieni czarno-białym sytuacjom.
Jesteśmy pamiętliwi i mściwi, nie wybaczamy łatwo. Winowajca zostanie na zawsze potępiony, bez znaczenia, jak surową i adekwatną do popełnionego czynu odbył karę.
Przypinamy łatki, których nie da się łatwo odkleić. Manipulujemy faktami, dla osiągnięcia większych zysków, zdobycia statusu społecznego, popularności. Mając władzę, możemy zniszczyć niewinne życie. Bez skrupułów i wyrzutów sumienia.

Nie jest to najweselsza książka, choć czyta się ją płynnie, w końcu to beletrystyka.
Nie jest to thriller, który musisz przeczytać za jednym zamachem. Akcja rozwija się powoli, bez spektakularnych zwrotów akcji (no dobra, znajdzie się kilka), ale nie nuży w żadnym momencie.
Cieszy fakt, że wśród zalewu prostych historii kryminalnych można znaleźć utwory, które w udany sposób wychodzą poza schemat i zmuszają do myślenia.

Jeśli macie trochę czasu, polecam.